choices in the end
22 lutego 2012Jest taki moment, kiedy ból jest tak duży, że nie możesz oddychać. To jest taki sprytny mechanizm. Myślę, że przećwiczony wielokrotnie przez naturę. Dusisz się, instynktownie ratujesz się i zapominasz na chwilę o bólu. Boisz się nawrotu bezdechu i dzięki temu możesz przeżyć. Za mną kilka trudnych dni, trudniejszych niż zwykle. Nawet pisać nie potrafiłam, jakby ktoś zamknął mnie na klucz. Nie wychodziłam z domu, nie chodziłam do pracy, zamknęłam się w niedokończonym pokoju i czekałam na cud. Z koszmaru wyrwał mnie mój pracodawca i przywrócił do rzeczywistości. Przez moje zachowanie prawie straciłam pracę, moja absencja prawie nie tyle zdegradowała mnie z nowej funkcji, ile pozbawiła dochodów. Cholera, co za brak odpowiedzialności ! Na szczęście - dostałam szansę. I to tylko dzięki moim wcześniejszym dobrym wynikom, inaczej jadłabym chleb z podłogi. Z pracy nie wyleciałam, nie zdegradowano mnie też, przeszłam szkolenie i w efekcie znowu wzięłam się w garść, już na nowym stanowisku, bez tych cholernych klientów. Jedynie co to w tym miesiącu bez względu na wyniki przez nieobecności - premii nie dostanę. Muszę się już pilnować i bez względu na wszystko w pracy być. Przecież to naturalne, że praca to nie szkoła, że należy być, a ja co ? Leżałam i patrzyłam się w ścianę. Spałam. Moje życie ma skłonność do rozpadania się na kawałki kiedy jestem obudzona. Tak dłużej być po prostu nie mogło. Do tej pory wylewałam swoje żale na blogu i żyłam, pozornie dopasowując się do wymagań otoczenia i funkcjonowania w społeczeństwie. Ale przez ostatni tydzień - nie mogłam spać, myśleć, funkcjonować. Poszłam do lekarza, który przepisał mi oxazepam i dał skierowanie do psychiatry, chociaż słyszałam, że skierowanie już nie jest potrzebne. Nie wiem gdzie mam już szukać pomocy. Dwutygodniowa przerwa w terapii okazała się trudniejsza niż sama terapia ? Niepotrzebnie byłam na tym filmie. Z drugiej strony to przecież nienormalne, by zwykłe codzienne sytuacje bądź sceny niezwiązane ze mną tak destrukcyjnie wpływały na moje zachowanie i uaktywniały we mnie wspomnienia i negatywne emocje z nimi związane. Myślę, że to po prostu znak, że nie poradziłam sobie z uczuciami, które wiążą się z konkretnymi wydarzeniami w moim życiu. I dopóki nie wyrzucę z siebie wszystkiego, to takie stany będą się powtarzać. Na szczęście 28 lutego znów mam wizytę u psychologa, będę się starać jeszcze bardziej. Nie mam innego wyjścia. Zabieram się za coś, a potem nie potrafię, nie chcę, nie umiem, albo nie wiem co tego lub czegoś dokończyć. Remont od stycznia trwa i mimo, iż de facto już jest prawie na wykończeniu, to wciąż brakuje mi motywacji, chęci, zapału, aby wreszcie go dokończyć. Brakuje zasłon, firan, żaluzji, poduszek, dywanu, detali, które sprawią, że to miejsce nabierze życia. A może to mnie brakuje ? Mam siostrę. Przybraną, bo przybraną, ale siostrę. Urodziła się w sobotę. 19 lutego. Gdy brat pokazał mi Jej zdjęcie, łzy spłynęły mi po polikach. Brat chce jechać Ją zobaczyć. Też bym chciała. A z drugiej strony boję się spotkania z Ojcem, tak dawno Go nie widziałam. I nie wiem też, jak zachować się w stosunku do Mamy, wiem, że Ją ta cała sytuacja boli, a ja znów czuję się między młotem, a kowadłem. Odświeżyłam szafę, kupiłam kolorowe ubrania, sprzedałam czarne. Poukładałam w szafach, pozamiatałam, posprzątałam. Tak jakby porządek miał zwiastować, że znowu wróciłam na właściwe tory, że znowu chcę walczyć, że znowu jestem skora do zmian, że nie chce być szpetotem tylko aleksandrą. - Czuję się tak, jakby w moim sercu toczyły walkę dwa wilki. Jeden jest pełen złości i nienawiści. Drugiego przepełnia miłość, przebaczenie i pokój. - Który zwycięży? - chciał wiedzieć chłopiec. - Ten, którego karmię - odrzekł na to dziadek. Polecam : Niesamowita historia, wzruszająca, przepiękna zarówno książka jak i film. i Rzeczywistość nazistowskich Niemiec oczami kilkunastoletniej dziewczyny - ujmująca. Komentuj (15) |